27.05.2010 Grill u Jessici i Vaaxa
Dzisiejszy grill był chyba najmniejszym ze spotkań wfe. Ale pod każdym względem zaskakujący. Jak to bywa w naszym zwyczaju - pospolite ruszenie zakończyło się raczej mierną frekwencją czterech członków wfe. I nie pomógł tu fakt, że grilla zainicjował Vaax z Jessicą (obstawiałem, że większość ludków będzie chciała zobaczyć synów marnotrawnych raz jeszcze). Chyba tylko ja i Curtis byliśmy ciekawi co u Vaax’ów.
Swoją nieobecność zakomunikował tylko Remon, Raul i Żbik, reszta olała zaproszenia w postaci smsów i nie raczyła nawet dać znać, że nie uraczą nas swym obliczem. Powiedziałbym szkoda, ale dla przekory powiem: ich strata.
Grill odbył się zgodnie z tradycją – gospodarze przygotowali grilla bez grilla, podpałki, gazet itd. Rozpaliliśmy to to tylko dlatego, że przez przypadek wziąłem brykiet z garażu. No i sama rozpałka – nie udało się mnie, nie udało się Vaax’owi i dopiero cokolwiek drgnęło gdy stanowisko ogniomistrza objął Curtis. Moja pomoc na brykiecie się skończyła, a jako że jestem raczej społecznie nieużyteczny w momencie rozpalania ognia psułem część ogrodowej małej architektury w postaci jakiegoś podmurowanego kamienia.
Tym sposobem tradycji stało się zadość, bo ilekroć jestem u Vaaxów zawsze coś muszę zepsuć. W ramach zadośćuczynienia uraczyłem wszystkich fascynującymi opowieściami z mojego życia, które oczywiście zapierały dech w piersiach i zapewniły rozrywkę na poziomie do następnego punktu programu. A tym aspektem zajął się już Łukasz ze swą ładniejszą połówką.
Niejako uratowali honor mini-zlociku. Nie dość, że zjawili się Fordem, to jeszcze Łukasz poratował resztę fatygując się po jedzenie dla zapominalskich. Oczywiście nie obyło się wpierw bez oględzin Jego maszyny. Dzięki temu wie jaki miał silnik i jaką wersją tak naprawdę jeździ. Curtis sprawdził też jaki efekt dają przeeedłuuugie side-pipe’y a cała reszta miała ubaw patrząc jak ten niepozorny młodzieniec przy swoim wzroście ma ciut krótkie… ręce i nie sięga radia. Ale podejrzewam, że ten problem miałby każdy z nas po zapięciu w te szelki.
Później było jedzenie i gadanie i co dziwne – do naprawdę późnych godzin. Cruzingu nie było, bo nie było tak naprawdę czym. „Nowi” musieli się zbierać ciut szybciej, więc mój Ford ostał się sam, Vaax’y przyjechały jakimś niezidentyfikowanym wynalazkiem nieprzypominającym samochodu a Curtis podkradł z domu… samochodopodobny wyrób, którego sam się wstydził. Zresztą całkiem długo i bacznie oceniliśmy ten produkt, który to wyrób miał chyba tylko jedną rzecz mogącą się podobać – szyberdach. Sezon grillowy otworzyliśmy skromnie, ale w bardzo fajnej atmosferze. Brakowało ciut osób, ale nadrobiliśmy opowiadając naszym gościom kilka historyjek o każdym z nieobecnych. Więc jak komuś wieczorem leciały szklanki z rąk – to nasza wina. Do następnego!
Z ostatniej chwili:
- przyznajemy się bez bicia, że nie pamiętamy jak ma na imię żona Łukasza. Bijemy się w pierś i jeśli ktoś sobie przypomni proszony jest o poinformowanie pozostałych;
- dziś też okazało się, że Jessica tak naprawdę nie jest wegetarianką. W sumie nikogo to nie zszokuje ale ja żyłem w błogiej nieświadomości ponad półtora roku.. ;
- jeśli kogoś interesuje jakie historyjki krążyły o nieobecnych może mnie błagać i prosić a i tak nie pisnę pary z ust;
- jeśli jednak komuś naprawdę zależy – może mnie przekupić. Ostatnio „chodzą za mną” Delicje;
- Dla zainteresowanych – nie, Vaaxy nic a nic się nie zmieniły, lecz jednak są ciut więcej rozmowni i mają całkiem fajne plany na życie;
- w rankingu na osobę najbardziej oczekiwaną na tym zlociku wygrała nieoczekiwanie Pati. Dlaczego? Aaaa… to już pytać Vaax’a;
- kandydatura Młodego nie została nawet zgłoszona (sorki), ale za to zdominował On historyjki o nieobecnych;
- Łukasz zadziwił wszystkich całkiem fajnym odratowaniem egzemplarza swojego Mk3. Ale jeszcze bardziej zdziwił nas mówiąc, że ma jeszcze jeden rodzynek w posiadaniu.. Czekamy aż się doczeka remontu!
- Dla zainteresowanych wehikułem Curtisa: proszę go nie pytać o ten pojazd, ale zachęcać i wspierać w odbudowie Capri. Jeździ nim w zastępstwie chyba tylko dlatego, że ma automatyczną skrzynię biegów.
autor: MILO