07.11.2009 Oldtimer Markt Zürich
W każdą pierwszą sobotę listopada w Zurychu odbywa się impreza pod wiele mówiącą nazwą Oldtimer Markt Zürich. Jak można się dowiedzieć ze strony organizatorów, jest to impreza z tradycjami. „Seit 1978” w języku plemion germańskich oznacza ni mniej ni więcej tylko „od 1978”. Zaopatrzony w niezbyt dużą kwotę franków i w telefon komórkowy z funkcją fotoaparatu udałem się do VBZ Halle Zürich-Altstetten, czyli na miejsce bazaru. Pogoda wprawdzie nie była szczytem marzeń posiadaczy zabytkowych cudów techniki ale mimo wszystko liczyłem, że zobaczę chociaż kilka ciekawych okazów.
To co zobaczyłem na miejscu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Już na parkingu dla odwiedzających można było stracić głowę. Od razu pożałowałem, że nie mam ze sobą porządnego aparatu. Co chwila z bulgotem widlastych v-ósemek dostojnie sunęły amerykańskie dinozaury.
Była również Ameryka na sportowo i w stylu country.
Silną grupę stanowiły konstrukcje włoskie. Małe, zgrabne i niezwykle urodziwe, stanowiły ciekawy kontrast z potworami zza Wielkiej Wody. Można więc było porównać dwie pierwsze serie Alfy Romeo Spider.
Popodziwiać krągłe kształty włoskich piękności z lat 50-tych i 60-tych.
Lub też pokontemplować kanciaste sylwetki ich następców.
Miłośnicy szalonego i pełnego polotu designu niemieckiego również nie mieli powodów do narzekań.
Ciekawie prezentowało się stadko Opli. Zwraca uwagę ich militarystyczne nazewnictwo. Gdyby druga wojna światowa zakończyła się klęską aliantów nosiły by zapewne dumne miano Opel Hauptsturmführer oraz Opel Großadmiral.
Pomiędzy nudnymi limuzynami i sedanami klasy średniej Odnaleźć można było pojazdy o zgoła innym przeznaczeniu. Były więc zaawansowane maszyny do podnoszenia poziomu adrenalinyw organiźmie kierowcy:
I nie mniej wyrafinowane urządzenia to zwiększania stężenia endorfin we krwi przechodniów:
Jednak trzeba przyznać, że nie tylko Niemcy tworzyli pojazdy wywołujące u osób postronnych uśmiech i pozytywne nastawienie do właściciela. Zdecydowany prym w tej dziedzinie wiodą Francuzi. Pokraczne, pozbawione proporcji, niektórzy twierdzą, że piękne. To zapewne ci sami, którzy zachwycają się malastwem Picassa. Specjalnie dla nich przez całe lata Citroen i inne francuskie firmy tworzyły różnorakie potworki dla żartu nazywane samochodami.
autor: młody_wFe